środa, 20 stycznia 2016

Lodowe piekło. Katastrofa na Grenlandii - Zuckoff Mitchell

     Zuckoff Mitchell jest profesorem dziennikarstwa na Uniwersytecie Bostońskim. Był finalistą nagrody Pulitzera w kategorii dziennikarstwo śledcze. Ma ogromnie szerokie zainteresowania, jednak jego pasją są katastrofy lotnicze w czasie II wojny światowej. Jego wcześniejsza książka „Uwięzieni w raju” ogromnie spodobała mi się, dlatego jak tylko zobaczyłam w zapowiedziach następny tytuł tego autora, musiałam sprawdzić, czy również spowoduje on u mnie bezsenną noc i długie wyszukiwania wiadomości w internecie. Ogromnie lubię książki, które ujawniają czytelnikowi fakty mało znane i może nawet niepopularne w taki sposób, że momentalnie stajemy się co prawda biernymi ich obserwatorami, lecz czujemy się wciągnięci w wir zdarzeń. Grenlandia w czasie II wojny światowej była strategicznym miejscem zarówno dla Anglii jak i Ameryki. Okazuje się, że zajęcie tego miejsca przez Niemcy mogłoby mieć ogromny wpływ na przebieg wojny w Europie. Dlaczego? np. znajduje się tam jedyna eksploatowana kopalnia kriolitu, minerału, będącego ważnym składnikiem aluminium, którym pokrywano kadłuby samolotów. I właśnie tam pod koniec 1942 roku amerykański samolot transportowy C-53 rozbija się. Pięcioosobowa załoga przeżywa katastrofę i nadaje sygnał SOS. Na pomoc rozbitkom rusza bombowiec B-17 jednak i on ulega wypadkowi a dziewięcioosobowa załoga, powiększa liczbę rozbitków. Lecący na pomoc samolot amerykańskiej Straży Wybrzeża zaginął w burzy śnieżnej. Fatum? Zrządzenie losu? Niezaprzeczalnie fakty te powodują pięciomiesięczne prowadzenie akcji ratunkowej w czasie której wojsko amerykańskie usiłowało odnaleźć zaginionych i prowadziło nierówną walkę z czynnikami atmosferycznymi. Ogromny chłód, zamiecie, arktyczna zima skutecznie broniła terytorium Grenlandii. Całe wydarzenie można by nazwać nieprawdopodobnym, gdyby nie fakt, że miało miejsce naprawdę. Siedemdziesiąt lat później Zuckoff Mitchell i fotograf Lou Sapienza po ogromnych przygotowaniach wyruszają tropem wydarzeń. Bardzo dobra jest konstrukcja książki. Zuckoff umiejętnie przeplata fakty historyczne ze współczesnym biegiem wydarzeń. Autor opiera się na relacjach rozbitków, którzy przeżyli katastrofę, na dokumentacji i przedstawia w sposób ogromnie realny trud ludzi w takim terenie, w którym bez specjalistycznego przygotowania trudno przeżyć jeden dzień. Walka nie tylko z czynnikami atmosferycznymi, odmrożeniami, lecz przede wszystkim z samym sobą, tutaj trzeba zostawić wszystkie animozje, tutaj jest walka o przeżycie. Autor oprócz szerokiego przedstawienia faktów, stara się rozwiązać zagadkę katastrof. Robi to w sposób ogromnie plastyczny, umiejętnie podnosząc czytelnikowi ciśnienie. Pomimo tego, że wiemy jaki los spotkał głównych bohaterów, w napięciu śledzimy ich losy i nie zgadzamy się na taki bieg wydarzeń. Kibicujemy im, mając nadzieję, że ratunek przybędzie na czas.
   „Lodowe piekło” to książka niebywale precyzyjnie napisana. Widać ogromną pracę autora jaką wykonał zarówno przy poszukiwaniu informacji jak i przygotowywaniu samej wyprawy. Wszystko to sprawiło, że książkę pomimo tego, że zawiera wiele dokumentów historycznych, czyta się dosłownie jednym tchem. Niepokoi, zdumiewa i przypomina, że wiele niezwykłych przypadków tak naprawdę nigdy już nie zostanie wyjaśnionych, ponieważ coraz mniej jest zapaleńców, których pasja jest głównym motorem życia. Zdecydowanie polecam.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz