sobota, 6 lutego 2016
Wiek cudów - Karen Thompson Walker
Bywają takie książki, które już od pierwszej strony wprawiają czytelnika w zdumienie. Z reguły sięgając po debiut jestem bardzo ostrożna w swoich ocenach. Tutaj jednak od samego początku zafascynował mnie styl, w jakim książka jest ona napisana, jakich określeń używa autorka, wszystko to powoduje, że najważniejsze staje się nie to, o czym jest powieść, ale w jaki sposób została zapisana. Zdaję sobie sprawę, że na pewno dużą rolę spełniła tutaj tłumaczka Anna Gralak i że tekst jaki trzymam w rękach jest jednak również jej dziełem. Wynik pracy wyszedł jednak naprawdę znakomity. Autorkę zainspirowało trzęsienie ziemi w Indonezji w 2004 roku, które było tak silne, że wpłynęło na ruch wirowy naszej planety. Następuje „spowolnienie,” które powoduje wydłużenie się czasu dnia i tak naprawdę jest to początkiem zbliżającego się końca świata. „Na początku nie wiedzieliśmy o tym, dodatkowym czasie, który wybrzuszał gładką krawędź każdego dnia niczym kwitnący pod skórą guz”. Główna bohaterka, Julia, staje się obserwatorem niepokojących zdarzeń, zachowań, które mało co mają wspólnego z moralnością . Patrzy jednak na wszystko jakby przez szybę własnych, małych końców świata, dla niej będących jednak najważniejszymi. Jej emocje podporządkowane są bardziej jej zamkniętemu, osobistemu przeżywaniu. Trudno konfrontować je z kłamstwami dorosłych, zanikiem empatii. Czy są rzeczy, wydarzenia, które pozwalają na zachowania, które nie podlegają żadnym normom? Czy naprawdę widmo apokalipsy może stać powodem całkowitej alienacji? Trudno dostosować się do dnia, który powoli wydaje się nie mieć końca. Niełatwo wykonywać codzienne czynności wtedy, kiedy tak naprawdę godzina zostaje np. zamieniona w sto osiemdziesiąt minut. Czy to coś zmienia w naszym przeżywaniu tak naprawdę trudno określić. Pewne zasady w niektórych pozostają niezmienne, inni powoli panikują wprowadzając totalny chaos.”Wyrosłam na dziewczynę zamartwiającą się byle czym, bez przerwy wypatrującą wielkich i małych katastrof oraz rozczarowań, których obecność wyczuwałam wszędzie wokół nas”.
„Wiek cudów” to powieść, która mimo braku tempa akcji, ogromnie przykuwa uwagę czytelnika. Nasza wyobraźnia zaczyna pracować na najwyższych obrotach i próbujemy odnaleźć pewne znaczenia metafizycznych elementów wydarzeń. Zapraszam do świata, w którym każda minuta mimo swojej anonimowości staje się ogromnie ważna a emocje poddane ogromnej próbie. Polecam, naprawdę warto.
.
o
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz