Na rynku wydawniczym możemy spotkać
mnóstwo, różnego rodzaju poradników. Ten zdecydowanie wyróżnia
się swoja prostotą i i myślę, skutecznością zawartej treści.
Może być również świetnym motywacyjnym prezentem. Poprawia humor
nie tylko zbolałym duszom. Polecam!!
sobota, 27 lutego 2016
Jak zapomnieć eksa. Zeszyt naprawdę skutecznych ćwiczeń. Rebecca Beltrán
Trudno walczyć ze swoimi emocjami, jak
również ogromnie ciężko trzymać je w ryzach. Gdy do tego
dochodzi sytuacja, ogromnie dla nas przykra, gdy jesteśmy
zawiedzeni, to łatwo popaść w smutek czy nawet depresję.
Zdecydowanie jedną z takich przyczyn jest rozpad związku, a gdy
jest on spowodowany np. niewiernością partnera, miotają nami
uczucia, które zdecydowanie ciężko okiełznać i bardzo szybko
przychodzą nam do głowy różnorakie dla tej osoby, zabójcze
pomysły. „Jak zapomnieć eksa. Zeszyt naprawdę skutecznych
ćwiczeń” to pozycja doskonała dla wszystkich, którzy cierpią z
powodu utraty byłej połówki. W sposób ogromnie humorystyczny
autorzy proponują wykonanie zadań, które maja na celu wyciszyć
nasze emocje, jak i z nimi po prostu dojść do ładu. Nie da się
ukryć, że jesteśmy wtedy wściekli na byłego, życzymy mu co
najgorsze i mało kiedy patrzymy na naszą sytuację obiektywnie.
Możemy jednak na przykład narysować swoją ogromną złość,
zaplanować daleką podróż ale bez smutku, wypisać najbardziej
żenujące sytuacje w jakich było się z byłym i narobiło sobie
wstydu, czy też gotować zemstę na bardzo wolnym ogniu. Mamy
również podane sposoby na to jak pozbyć się rzeczy byłego
partnera, i tak na przykład możemy je dokładnie spakować i
schować w takie miejsce, w którym jesteśmy przekonani, że ulegną
zniszczeniu. Dobrą rzeczą jest też spisanie wszystkich swoich żali
na kartce i utylizowanie jej w wyrafinowany sposób. Po sposobie
opracowania poradnika widać, że zarówno autorka jak i ilustrator,
nie dość, że znają się na psychice kobiecej, to posiadają
ogromne poczucie humoru. Gdy pokazałam książkę paru znajomym, nie
było osoby, która by nie wydała z siebie chichotu, wertując jej
strony do końca. Autorzy czytelnika zdecydowanie zmuszają do
pewnych działań, które mają odciągnąć go od samodestrukcjii.
Proponują bardzo dobrą terapię, która przegania czarne myśli i
pozwala dojrzeć pozytywy zaistniałej sytuacji. Ogromnie ważna w
poradniku jest jego grafika i zastosowanie tylko trzech kolorów;
czarnego, czerwonego i białego. Idealnie obrazują one pewne
poczynania jak i emocje jakie nami wtedy kierują.
sobota, 6 lutego 2016
Wiek cudów - Karen Thompson Walker
Bywają takie książki, które już od pierwszej strony wprawiają czytelnika w zdumienie. Z reguły sięgając po debiut jestem bardzo ostrożna w swoich ocenach. Tutaj jednak od samego początku zafascynował mnie styl, w jakim książka jest ona napisana, jakich określeń używa autorka, wszystko to powoduje, że najważniejsze staje się nie to, o czym jest powieść, ale w jaki sposób została zapisana. Zdaję sobie sprawę, że na pewno dużą rolę spełniła tutaj tłumaczka Anna Gralak i że tekst jaki trzymam w rękach jest jednak również jej dziełem. Wynik pracy wyszedł jednak naprawdę znakomity. Autorkę zainspirowało trzęsienie ziemi w Indonezji w 2004 roku, które było tak silne, że wpłynęło na ruch wirowy naszej planety. Następuje „spowolnienie,” które powoduje wydłużenie się czasu dnia i tak naprawdę jest to początkiem zbliżającego się końca świata. „Na początku nie wiedzieliśmy o tym, dodatkowym czasie, który wybrzuszał gładką krawędź każdego dnia niczym kwitnący pod skórą guz”. Główna bohaterka, Julia, staje się obserwatorem niepokojących zdarzeń, zachowań, które mało co mają wspólnego z moralnością . Patrzy jednak na wszystko jakby przez szybę własnych, małych końców świata, dla niej będących jednak najważniejszymi. Jej emocje podporządkowane są bardziej jej zamkniętemu, osobistemu przeżywaniu. Trudno konfrontować je z kłamstwami dorosłych, zanikiem empatii. Czy są rzeczy, wydarzenia, które pozwalają na zachowania, które nie podlegają żadnym normom? Czy naprawdę widmo apokalipsy może stać powodem całkowitej alienacji? Trudno dostosować się do dnia, który powoli wydaje się nie mieć końca. Niełatwo wykonywać codzienne czynności wtedy, kiedy tak naprawdę godzina zostaje np. zamieniona w sto osiemdziesiąt minut. Czy to coś zmienia w naszym przeżywaniu tak naprawdę trudno określić. Pewne zasady w niektórych pozostają niezmienne, inni powoli panikują wprowadzając totalny chaos.”Wyrosłam na dziewczynę zamartwiającą się byle czym, bez przerwy wypatrującą wielkich i małych katastrof oraz rozczarowań, których obecność wyczuwałam wszędzie wokół nas”.
„Wiek cudów” to powieść, która mimo braku tempa akcji, ogromnie przykuwa uwagę czytelnika. Nasza wyobraźnia zaczyna pracować na najwyższych obrotach i próbujemy odnaleźć pewne znaczenia metafizycznych elementów wydarzeń. Zapraszam do świata, w którym każda minuta mimo swojej anonimowości staje się ogromnie ważna a emocje poddane ogromnej próbie. Polecam, naprawdę warto.
.
o
Subskrybuj:
Posty (Atom)

