piątek, 25 grudnia 2015

Sekretnik, czyli przepis na szczęście - Katarzyna Michalak


Musze przyznać, że dawno nie miałam styczności z prozą pani Katarzyny Michalak, dlatego bardzo chętnie sięgnęłam po „Sekretnik”, pomimo tego, że nie jest on typową powieścią a poradnikiem. Z wyglądu prezentuje się pięknie, bardzo ładna okładka przyciąga oko i szybko nabiera się ochoty na czytanie. Jak na początku szło mi ono lekko i przyjemnie, to jednak z każdą stroną stawało się coraz trudniejsze. Autorka pisze o marzeniach, o tym jak ważną rolę spełniają w życiu, jak nie można ich lekceważyć, czy też o nich zapominać. Nie pozwala siadać na laurach, lecz starać się je spełniać w różnoraki sposób. I jakby tutaj autorce trzeba by przyznać rację, bo jak wiadomo, bez marzeń nasze życie byłoby zdecydowanie ubogie, to już sposoby ich realizacji stopniowo mnie zadziwiały z każdym przykładem coraz bardziej. Zastanawiałam się ile lat miała autorka pisząc tę książkę i tu moje zdziwienie sięgnęło zenitu. Nie miała ona jak przypuszczałam lat „naście” tylko ponad czterdzieści (tu bardzo przepraszam wieku nie powinno się wytykać ) więc jakby nie było kojarzyła się już z osobą, która przeżyła niejeden sukces czy też porażkę. Sposób w jaki napisała „Sekretnik” przypomina mi jednak pamiętniki nastolatek, które nie tylko, że walczą z hormonami, to również negatywnie nastawione są do wielu spraw. W tym przypadku np. mężczyźni to wrogowie numer jeden, mało, że debilni to całkowicie nieużyteczni. Nie da się ukryć, że autorka osiągnęła niemały sukces wydawniczy i każda jej nowa powieść jeszcze przed premierą staje się niewątpliwym bestselerem. Jak twierdzi, wiele marzeń spełniła a nad wieloma jeszcze pracuje. Niewątpliwie jej wiara w naszą motywację jest ogromna i tak naprawdę można jej pozazdrościć takiego podejścia do życia. Czy jej poradnik może stać się naprawdę przydatny na pewno zależeć będzie od samego czytającego i tego czy będzie on umiał a przede wszystkim chciał popatrzyć na pewne sprawy z lekkim przymrużeniem oka.
„Sekretnik” to z drugiej strony mała bomba, której siła rażenia może mieć spore pole zasięgu. Bo jeśli uwierzymy, że tak naprawdę wszystko jest możliwe, może skończyć się to tylko naszymi wyobrażeniami, bo jak wiadomo motorem zdarzeń jest jednak jakakolwiek chociaż praca. Z drugiej strony myślę, że pozytywne myślenie na pewno ogromnie się w życiu przydaje i zdecydowanie wolę być tą osoba, która widzi do połowy szklankę pełną a nie pustą. Może warto zaufać autorce i spróbować swoją podróż przez życie uatrakcyjnić pozytywnymi wyobrażeniami, na pewno w jakiś sposób będą one lekiem dla naszej duży a stać się mogą motorem poczynań. Dlatego proponuję sięgnąć po „Sekretnik” i zmierzyć się z życiem, patrząc na nie odrobinę z boku, by obiektywnie ocenić, czy rady autorki faktycznie mogą stać się przydatne. Może czeka nas niespodzianka?

sobota, 7 listopada 2015

Monte Snack - testowanie z trnd Polska

   

  Nigdy nie jadłam monte snack dlatego ogromnie ucieszyłam się, gdy okazało się, że znalazłam się w gronie testerów. Z niecierpliwością czekałam na paczkę, chciałam zrobić niespodziankę synkowi. Gdy przyszedł zestaw startowy obydwoje byliśmy w szoku. Super zapakowane mleczne kanapki w specjalnej styropianowej lodówce z suchym lodem naprawdę robiły wrażenie. Bardzo dobrze oznakowane, żeby dzieci nie dotykały z adnotacją by włożyć je do lodówki. Syn zrobił taakie oczy :) W zestawie do własnego użytku znajdowało się 12 Monte Snack, przewodnik projektu i książeczka „Twoje badanie opinii”plus 12 sztuk do przekazania dla innych. Zaraz zrobiłam zdjęcia bo wiedziałam, że mój zestaw szybko zmaleje, młody czaił się rogiem :)
  Monte Snack to :
Delikatny biszkopt wypełniony mlecznym oraz czekoladowo-orzechowym kremem. Należy go przechowywać w temperaturze +4 do + 8 stopni Celsjusza. Ukazały się w sprzedaży od maja 2014 roku a sugerowana cena to 1.49 zł.
Skład – tłuszcz roślinny, palmowy, kokosowy, mleko 22%, cukier, mąkę pszenną, syrop glukozowo fruktozowy, mleko w proszku, białka mleka, kakao w proszku, jaja w proszku, zmielone orzechy laskowe, czekoladę mleczną, emulgatory, spulchniacze, lecytynę sojową. Czyli nie najlepiej do końca zwłaszcza jeśli chodzi o małe dzieci.
Nie da się ukryć, że smakowo kanapka jest bardzo dobra, lekka, nie bardzo słodka i co ważne nie zamula. Syn brał jedną do szkoły i tak ją rozreklamował, że mamy dzwoniły, gdzie ją kupuje bo akurat w okolicznych sklepach jej nie było. Świetnie sprawdziła się również jako przekąska nie tylko dla dzieci ale też dla dorosłych. Niedroga, smaczna jest atrakcyjnym produktem, lecz według mnie powinniśmy kontrolować jej spożycie przez dzieci. U nas w domu została stałym punktem na liście zakupów głównie z powodu smaku. Polecam przede wszystkimjako wygodny dodatek do drugiego śniadania.


wtorek, 20 października 2015

Mademoiselle Chanel - Christopher W. Gortner


       
     Christopher W. Gortner zdecydowanie lubi pisać o kobietach, choćby dlatego, że jak sam powiedział, takie powieści lepiej się sprzedają. Na bohaterki swoich książek wybiera jednak postacie nietuzinkowe, silne, kontrowersyjne i takie, o których opinie są bardzo różnorodne. Jeżeli z reguły mówi się, że o postaciach historycznych się nie dyskutuje, przyjmuje się je takimi jak są, to na artystów spogląda się z zupełnie innej perspektywy. A niezaprzeczalnie taką osobą w swoim fachu była Coco Chanel. Auror w tym wypadku, aby osiągnąć całkowitą akceptację swojej bohaterki uczynił ją narratorką i muszę przyznać, że poprzez takie działanie uzyskał wspaniały, ciepły, kobiecy klimat swojej powieści. Otrzymał w ten sposób ogromny obiektywizm, lekką ironię, która dodawała tylko smaku fabule i poprowadził czytelnika poprzez życie Coco w sposób nie narzucający się, nie akcentujący błędów czy niepowodzeń, a najważniejsze nie poddający ocenie. Czytając, jesteśmy jakby słuchaczami opowieści bohaterki, która niczego nie owija w bawełnę i prowadzi poprzez swoje życie w sposób ogromnie intymny, pełen emocji, wzruszeń i zadawanych sobie pytań.
     Gabrielle Bonheur Chanel łatwego życia na pewno nie miała. Porzucona przez ojca, osierocona przez matkę, wysłana do klasztoru, gdzie już zaczyna mieć odczucie ograniczenia życia. Ma jednak dar w rękach, jest świetną krawcową, co na szczęście również zauważają siostry zakonne. Autor powieść podzielił na kilka części, odpowiadających poszczególnym etapom życia narratorki, które wspaniale uzupełniają się, przenikają i tworzą obraz nietuzinkowej, silnej kobiety, która starała się rozpacz, smutek zamieniać w chłód i obojętność. Jej życie było swoistą sinusoidą. Jeśli dobrze było w życiu osobistym, coś działo się w zawodowym, jeśli osiągała sukcesy w modzie, jej życie prywatne dosłownie legło w gruzach. Nieustanna walka z przeciwnościami na szczęście jest dla niej ogromną motywacją, i mit o jej silnym charakterze jest powszechnie znany. Swoją kobiecość ukryła w fantastycznych krojach sukienek, żakietów, w eleganckich dodatkach (torebki, apaszki) i wspaniałych, mitycznych już perfumach.
      Osobiście wiele czytałam o Coco Chanel zarówno opracowań biograficznych, jak i bardziej beletrystycznych, oglądałam jej biografię. Jednak ta właśnie powieść, wyróżnia się tym, że ukazuje mi najbardziej jej ciężką pracę, systematyczne dążenie do celu pomimo ogromnych, spiętrzających się trudności. Tworzenie jej osobistej „garsonki” by świat nie dotarł do jej prawdziwych uczuć i tęsknot. Wszystko to na tle zmieniającej się mody, bogatego tła historycznego. Autor znany jest z dokładnego przygotowywania się, wręcz studiów tematu jakiego ma się podjąć i w tej powieści znakomicie to widać. Dużą role ogrywa też ewidentna wielka sympatia jaką darzy swoją narratorkę. Wszystko to powoduje, że powieść czyta się znakomicie i ogromnie ciężko się od niej oderwać. Postać Coco zawsze budziła wiele kontrowersji, które po przeczytaniu powieści ulegają pewnym modyfikacjom, zdecydowanie dodając jej kolorytu. Polecam.



Za możliwość napisania recenzji ogromnie dziękuję wydawnictwu Znak.