Musze przyznać, że dawno nie miałam
styczności z prozą pani Katarzyny Michalak, dlatego bardzo chętnie
sięgnęłam po „Sekretnik”, pomimo tego, że nie jest on typową
powieścią a poradnikiem. Z wyglądu prezentuje się pięknie,
bardzo ładna okładka przyciąga oko i szybko nabiera się ochoty na
czytanie. Jak na początku szło mi ono lekko i przyjemnie, to
jednak z każdą stroną stawało się coraz trudniejsze. Autorka
pisze o marzeniach, o tym jak ważną rolę spełniają w życiu, jak
nie można ich lekceważyć, czy też o nich zapominać. Nie pozwala
siadać na laurach, lecz starać się je spełniać w różnoraki
sposób. I jakby tutaj autorce trzeba by przyznać rację, bo jak
wiadomo, bez marzeń nasze życie byłoby zdecydowanie ubogie, to już
sposoby ich realizacji stopniowo mnie zadziwiały z każdym
przykładem coraz bardziej. Zastanawiałam się ile lat miała
autorka pisząc tę książkę i tu moje zdziwienie sięgnęło
zenitu. Nie miała ona jak przypuszczałam lat „naście” tylko
ponad czterdzieści (tu bardzo przepraszam wieku nie powinno się
wytykać ) więc jakby nie było kojarzyła się już z osobą, która
przeżyła niejeden sukces czy też porażkę. Sposób w jaki
napisała „Sekretnik” przypomina mi jednak pamiętniki
nastolatek, które nie tylko, że walczą z hormonami, to również
negatywnie nastawione są do wielu spraw. W tym przypadku np.
mężczyźni to wrogowie numer jeden, mało, że debilni to
całkowicie nieużyteczni. Nie da się ukryć, że autorka osiągnęła
niemały sukces wydawniczy i każda jej nowa powieść jeszcze przed
premierą staje się niewątpliwym bestselerem. Jak twierdzi, wiele
marzeń spełniła a nad wieloma jeszcze pracuje. Niewątpliwie jej
wiara w naszą motywację jest ogromna i tak naprawdę można jej
pozazdrościć takiego podejścia do życia. Czy jej poradnik może
stać się naprawdę przydatny na pewno zależeć będzie od samego
czytającego i tego czy będzie on umiał a przede wszystkim chciał
popatrzyć na pewne sprawy z lekkim przymrużeniem oka.
„Sekretnik” to z drugiej strony
mała bomba, której siła rażenia może mieć spore pole zasięgu.
Bo jeśli uwierzymy, że tak naprawdę wszystko jest możliwe, może
skończyć się to tylko naszymi wyobrażeniami, bo jak wiadomo
motorem zdarzeń jest jednak jakakolwiek chociaż praca. Z drugiej
strony myślę, że pozytywne myślenie na pewno ogromnie się w
życiu przydaje i zdecydowanie wolę być tą osoba, która widzi do
połowy szklankę pełną a nie pustą. Może warto zaufać autorce i
spróbować swoją podróż przez życie uatrakcyjnić pozytywnymi
wyobrażeniami, na pewno w jakiś sposób będą one lekiem dla
naszej duży a stać się mogą motorem poczynań. Dlatego proponuję
sięgnąć po „Sekretnik” i zmierzyć się z życiem, patrząc na
nie odrobinę z boku, by obiektywnie ocenić, czy rady autorki
faktycznie mogą stać się przydatne. Może czeka nas niespodzianka?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz