Książka o tej artystce ma również tę zaletę, że w bardzo interesujący, wiarygodny sposób przedstawia środowisko artystyczne. Ukazuje czas wojenny z tej troszkę innej strony lecz także jakże trudnej. Podoba mi się, że autorka nie przesłodziła przedstawionych postaci lecz ukazała je z ich prawdziwymi cechami charakteru. Trudno oceniać czyjeś życie. I autorka tego właśnie nie robi. Zaprasza nas w lekko mroczną atmosferę kabaretu, miłostek, niesamowitych uczuć, emocji i ogromnej tęsknoty za czymś lepszym. Opowieść napisana jest bardzo dobrym językiem, płynna w odbiorze, zdecydowanie godna polecenia. Mnie osobiście postać Hanki nie przypadła do końca do gustu chociaż jej historia, na pewno nie należy do banalnych a lektura sprawiła mi dużą radość,
Za piecem- moje codzienności
wtorek, 28 maja 2019
Hanka. Pierwsza powieść o Ordonównie Katarzyna Droga
Z książkami z elementami biograficznymi zawsze jest taki
problem, że mamy już pewne swoje wyobrażenie o danych postaciach a
prawdziwe życiorysy, biografie bardzo często burzą je i
niejednokrotnie wzbudzając tym ogromną ciekawość. Maria
Pietrusińska była córką kolejarza i krawcowej, marzyła o tym,
aby jej przyszłe życie nie wyglądało tak, jak w domu rodzinnym.
Matka zapisuje ją na balet, co pozwala na otrzymanie darmowych
obiadów. Dzięki temu dziewczyna staje przed furtką z lekko
otwartymi drzwiami, która pokazuje ten inny świat, taki do którego
Marysia dąży i o którym myśli. Jej debiut wokalny wypada
fatalnie, złe recenzje, niesamowity strach przed wyjściem na scenę.
Dziewczyna jednak nie poddaje się, dąży do finansowej
samodzielności, marzy by osiągnąć sukces. Tak przyglądając się
jej życiu wydaje się, że nie miałaby aż takiej możliwości
realizacji planów gdyby nie mężczyźni, którzy stanęli na jej
drodze. Nie była pięknością ale potrafiła oczarować wszystkich
swoim uśmiechem. I właśnie takiej Hanki Ordonówny (ten pseudonim
wymyślił dla niej wymyślił dla aktor Karol Hanusz) autorka
powieści pokazuje nam obraz w taki sposób, że od razu widzimy
jakby dwoistość głównej bohaterki. Niesamowicie kochliwa, idące
za sercem, lecz tak naprawdę niezważająca do końca na to, jak
rani niektórych swoim zachowaniem. Mówiono, że tak naprawdę to
nie umie śpiewać, lecz jej głos hipnotyzował wielu. Jej piosenki
są znane do dziś, tak naprawdę najpiękniejsze w jej
interpretacji. Może ich sukces tkwi właśnie w nieprofesjonalnym
lecz jakże emocjonującym wykonaniu.
Książka o tej artystce ma również tę zaletę, że w bardzo interesujący, wiarygodny sposób przedstawia środowisko artystyczne. Ukazuje czas wojenny z tej troszkę innej strony lecz także jakże trudnej. Podoba mi się, że autorka nie przesłodziła przedstawionych postaci lecz ukazała je z ich prawdziwymi cechami charakteru. Trudno oceniać czyjeś życie. I autorka tego właśnie nie robi. Zaprasza nas w lekko mroczną atmosferę kabaretu, miłostek, niesamowitych uczuć, emocji i ogromnej tęsknoty za czymś lepszym. Opowieść napisana jest bardzo dobrym językiem, płynna w odbiorze, zdecydowanie godna polecenia. Mnie osobiście postać Hanki nie przypadła do końca do gustu chociaż jej historia, na pewno nie należy do banalnych a lektura sprawiła mi dużą radość,
Książka o tej artystce ma również tę zaletę, że w bardzo interesujący, wiarygodny sposób przedstawia środowisko artystyczne. Ukazuje czas wojenny z tej troszkę innej strony lecz także jakże trudnej. Podoba mi się, że autorka nie przesłodziła przedstawionych postaci lecz ukazała je z ich prawdziwymi cechami charakteru. Trudno oceniać czyjeś życie. I autorka tego właśnie nie robi. Zaprasza nas w lekko mroczną atmosferę kabaretu, miłostek, niesamowitych uczuć, emocji i ogromnej tęsknoty za czymś lepszym. Opowieść napisana jest bardzo dobrym językiem, płynna w odbiorze, zdecydowanie godna polecenia. Mnie osobiście postać Hanki nie przypadła do końca do gustu chociaż jej historia, na pewno nie należy do banalnych a lektura sprawiła mi dużą radość,
piątek, 25 stycznia 2019
Srebrna zatoka - Jojo Moyes
Nie każdy wie, że książki Jojo Moyes były w Polsce wydawane
już dużo wcześniej, przez inne wydawnictwo. Wcale nie zyskały aż
takiej popularności, owszem podobały się czytelnikom, ale czy to z
powodu małej reklamy, czy też z racji mało znanego nazwiska, po
prostu nie sprzedawały się. Po paru latach, obecne wydawnictwo
zaczęło wydawać jej powieści tuż przed ekranizacją „Zanim
się pojawiłeś” i od razu było wiadomo, że to będzie jedna z
ulubionych autorek polskich czytelniczek. Może dlatego, że piszę
ona o sytuacjach, w których tak naprawdę każdy może się
znaleźć, czasami troszeczkę może idealizuje swoje postacie, czy
pewne sytuacje, ale zawsze wskazując na to, że to my sami, pełnimy
decydującą rolę w naszym życiu.
Jedna z bohaterek „Srebrnej zatoki” Kathleen, już młodości osiągnęła wielki sukces, jest wpisana do wielkiej księgi rekordów i jej wyczynu nikt nie jest w stanie przez wiele, wiele lat pobić. Prowadzi rodzinny biznes lecz tak naprawdę szuka spokoju. Z kolei Hannach poznajemy w momencie gdy jako dziewczynka pływa na statkach razem z turystami, którzy pragną zobaczyć delfiny. Jest bystrą obserwatorką, już wtedy umie ocenić charakter danego człowieka, a przede wszystkim jego miłość do morza.
Lisa próbuje ułożyć sobie życie na nowo, w czym pomagają jej jak mogą córki. Pewien spokój ducha, który w końcu osiągnęła burzy pasażer statku Mike, nie tylko swoim zainteresowaniem lecz i pewną tajemnicą. W jakim biznesie naprawdę pracuje i co skłoniło go do przyjazdu właśnie tutaj ?
Jedna z bohaterek „Srebrnej zatoki” Kathleen, już młodości osiągnęła wielki sukces, jest wpisana do wielkiej księgi rekordów i jej wyczynu nikt nie jest w stanie przez wiele, wiele lat pobić. Prowadzi rodzinny biznes lecz tak naprawdę szuka spokoju. Z kolei Hannach poznajemy w momencie gdy jako dziewczynka pływa na statkach razem z turystami, którzy pragną zobaczyć delfiny. Jest bystrą obserwatorką, już wtedy umie ocenić charakter danego człowieka, a przede wszystkim jego miłość do morza.
Lisa próbuje ułożyć sobie życie na nowo, w czym pomagają jej jak mogą córki. Pewien spokój ducha, który w końcu osiągnęła burzy pasażer statku Mike, nie tylko swoim zainteresowaniem lecz i pewną tajemnicą. W jakim biznesie naprawdę pracuje i co skłoniło go do przyjazdu właśnie tutaj ?
Autorka zapoznaje nas z historią z
perspektywy kilku bohaterów, dzięki czemu mamy możliwość
większej obserwacji i analizy następujących zdarzeń. Dużą rolę
gra przeszłość, której pewne urywki składają się w końcu na
pełny obraz sytuacji. Nadmorskie miasteczko w Australii stanie przed
wielkim problemem. Czy jego mieszkańcy wspólnie potrafią zapobiec
nieszczęściu?
„Srebrna Zatoka” to powieść pełna
skrywanych emocji, wspomnień lecz i niespodziewanych zdarzeń.
Świetny klimat, dobrze budowane napięcie to zdecydowane jej atuty.
Wbrew pozornej przewidywalności i początkowo wolnego tempa, wciąga
od pierwszych stron. Choć nie wszystkie bohaterki dają się od razu
polubić, i nie zawsze zgadzamy się z ich decyzjami, są postaciami,
z którymi czytelnik szybko identyfikuje się.
Australia to kraj, który od dziecka
mnie fascynował, dlatego bardzo lubię powieści z nim związane.
Historia ta ogromnie przypadła mi do gustu, dlatego szczerze
polecam.
sobota, 17 listopada 2018
Fashionistki zrzucają czadory. Moje odkrywanie Iranu - Aleksandra Chrobak
Aleksandra
Chrobak to ogromna miłośniczka Bliskiego Wschodu, gdzie przez wiele
lat mieszkała. Studiowała iranistykę, religioznawstwo i
polonistykę w Krakowie. Jej pierwsza książka „Beduinki na
Instagramie” zrobiła na mnie spore wrażenie, to też z
zaciekawieniem sięgnęłam po jej najnowszą powieść. Tak naprawdę
o Iranie nie widziałam za wiele, był dla mnie jest jednym z tych
krajów, o których słyszy się głównie stereotypy. Autorka stara
się go pokazać zupełnie z innej strony, ukazać przede wszystkim
jego kulturę, gościnność i niezwykłą złożoność. Z każdą
stroną, zagłębia się w Iran mniej znany, państwo ogromnie
serdecznych ludzi. którzy żyją według pewnych zasad, jak i według
których np. meblują swoje mieszkania i domy. Można być zdziwionym
troskliwością mieszkańców Iranu, dopytywaniem o zdrowie, chęci
niesienia pomocy. Autorka prowadzi nas również przez irańską
kuchnię, mnogość zróżnicowanych potraw, ogromną ilość
przypraw, fantastycznych słodkości oraz kulturę ich jedzenia.
Książka ilustrowana jest zdjęciami autorki, na której widzimy
między innymi przygotowania do ślubu irańskiego, kafejki przy
górskich potokach, czy właśnie potrawy. Ciekawostką dla mnie było
to, jak często Irańczycy korzystają z darów chirurgii
plastycznej, jak nie jest to dla nich żadnym przedmiotem tabu i z
dumą pokazują zoperowane miejsca.
Nie poprawiają oni jednak tylko defektów urody ale również
uwielbiają upodabniać się do zachodnich celebrytów. Nie chodzi tu
tylko o zmianę twarzy czy fryzury lecz również kolor oczu. Dlatego
też centra handlowe pełne są stoisk z kolorowymi soczewkami,
dającymi często niesamowite efekty np. wampirycznego wzroku. Jak
widać i tutaj moda przyjmuje często niezwykły kierunek. Kulturowa
rewolucja jest możliwa dzięki mediom społecznościowym. Dziewczyny
bez skrępowania publikują tak swoje zdjęcia, ciężko szukać tam
hidżabu. Między innymi właśnie Instagram pozwala na kreatywność
jak i prowadzenie własnego biznesu. Wiele dziewczyn rozkręca modowy
interes w sieci.
Ogromnie
ważną sferą życia mieszkańców Iranu jest religia. Mamy
możliwość poznać jej bogatą historię jak i poszczególne
odłamy.
Autorka
stara się przedstawić wszystkie ważne aspekty życia, w tym jakże
interesującym państwie. Z fascynacją śledzi obyczajowość,
podpatruje przez uchylone drzwi tamtejsze społeczeństwo. Jej
wnikliwe spostrzeżenia przypominają niejednokrotnie badania
socjologiczne. Ukazuje Iran jako kraj ogromnych kontrastów zarówno
obyczajowych jak i religijnych.
Jej
opowieść momentami przypomina interesujący wykład, który
profesor okrasza anegdotami i ciekawostkami, w celu większego
przykucia uwagi. Czytając nie musimy się targować, dostajemy za
niewiele, moc informacji. Gdyby ktoś miał w planach podróż do Iranu, warto z nich skorzystać, na pewno pomoże nam to w codziennym funkcjonowaniu jak i zrozumieć mieszkańców. Polecam
niedziela, 9 września 2018
Żyj wabi-sabi. Japońska sztuka odnajdywania piękna w niedoskonałości - Pointer Adams Julie
Na pewno doświadczyliście takich
chwil, kiedy przyjmując gości, nie wiedzieliście w co pierwsze
ręce włożyć i tak naprawdę, nie mieliście kiedy z nimi
spokojnie porozmawiać kursując między kuchnią a pokojem, lub cały
pilnując czy czegoś nie brakuje na stole. Szczerze, zdarzyło mi
się to wielokrotnie, toteż ostatnio powiedziałam -dość, i
zamiast przyjmować gości u siebie, zaprosiłam wszystkich do parku
na piknik, Od razu było lepiej, każdy miał możliwość spokojnie
porozmawiać, odpocząć, patrząc na otaczające drzewa. Nie miałam
do tej pory pojęcia, że zaczęłam właśnie postępować zgodnie z
filozofią wabi-sabi, która wymaga wolniejszego, spokojniejszego
podejścia do życia, takiego jakie możemy kojarzyć z atmosferą
japońskiego ogrodu. Nie przepełnionego roślinnością, bez
elementów przykuwających uwagę, mają sprzyjać medytacji i pomóc
w odnalezieniu głębokiej ciszy.
Jeśli chodzi o nasze domy, to
filozofia wabi-sabi skłania nas, byśmy skupiali się na mniejszej
liczbie przedmiotów, za to solidnie wykonanych, takich, które zostaną z nami na długie lata a jak się zepsują można je
naprawić. Najciekawsze jest to, że z reguły „skromne”
materiały z jakich są wykonane jak drewno, len czy glina często są
najdroższe, ponieważ syntetyki są dużo tańsze w produkcji.
Jednak są tak zaprojektowane by w krótkim czasie się zepsuły i co
chwilę musimy wymieniać je na nowe. W rezultacie kosztują nas
zdecydowanie więcej, niż jeden produkt lepszej jakości. Pamiętam
jak moja Mama mówiła kupując płaszcz, że „nie stać ją na
tani materiał”, i coś w tym było, do tej pory wygląda jak nowy.
Tak w samo w naszej kulturze, stół powinien być suto zastawiony,
bo nie jeden myśli, pusto znaczy biednie. W filozofii japońskiej
stół jest odzwierciedleniem naszego życia, im więcej na nim
potraw tym bardziej jesteśmy zabiegani, nie celebrujemy wolnego
czasu, tym więcej spraw zaprząta naszą głowę. A wystarczy by
leżało parę rzeczy, skupmy się na kolorze i fakturze owoców, czy
na prostocie i pięknie ręcznie robionych talerzy.
Julie Pointer Adams zabiera nas w
podróż, gdzie filozofia wabi-sabi funkcjonuje od dawna
To Dania, Włochy, Japonia, Francja
czy Kalifornia, kraje, gdzie w wielu miejscach preferuje się
wizualny minimalizm, który pozwala na docenienie piękna jednego
przedmiotu lub daje możliwość spędzenia spokojnych, cichych
chwil. Zachód dąży do perfekcjonizmu, w Japonii widać piękno w
tym, co niekoniecznie doskonałe. Autorka podkreśla jak bardzo ważne
są również dobrze zbilansowane posiłki, jej przepisy są
interesujące, a ich wygląd przyciąga wzrok. Doradztwo w dziedzinie
wabi-sabi istnieje od dawna a filozofia pozwala na życie w zgodzie z
naturą.
Muszę przyznać, że poradnik ten
bardzo przypadł mi do gustu, napisany prostym, nie naszpikowanym
fachowymi terminami językiem, pozwala na dokładne zrozumienie
pewnych zasad czy wskazówek. Ilustrowany jest fotografiami w
pięknych, stonowanych kolorach, większości wykonanych przez samą
autorkę. Może być fantastycznym prezentem lecz i naszą osobistą,
chwilą odskoczni od codzienności. Myślę, że wielu z czytelników
nieświadomie żyje w myśl filozofii wabi-sabi, ponieważ hołduje
ona również tradycji, którą wielu z nas uważa za ogromnie ważną.
Dostrzegać piękno w niedoskonałości, sztuka jakże nieraz trudna
a pozwalająca na pełniejsze i na pewno zdrowsze życia. Zachęcam
do lektury.
środa, 18 lipca 2018
Ona przyszła ostatnia -Rudzka Teresa Monika
Sięgnęłam
po tę książkę z ogromnej ciekawości. Czytałam wcześniejsze
powieści Pani Rudzkiej, ale żadnej z nich nie towarzyszyła taka lekka medialna nagonka. Fascynowało mnie, dlaczego
wydawnictwo, w tym samym czasie wydaje dwie książki, w których
akcja dzieje się w tym samym środowisku i poruszających podobne
problemy. Świat wydawnictw, pisarzy, fascynował niejednego,
wiadomo, że z reguły, pisarze są ogromnymi indywidualistami i
dobrze, ponieważ na tym polega literatura, aby każdy mógł i pisać
ze swojego własnego punktu widzenia. „Przepióreczka” to
pensjonat w który ma się odbyć panel literacki na który ma
przybyć sporo pisarzy (głównie pań). Uczestniczyć w nim ma tym
również właściciel wydawnictwa Józef Mulawa Jest to postać
ogromnie interesująca, choć niekoniecznie dająca się lubić, no
powiedzmy sobie szczerze, możemy stwierdzić, że osoba ta, jest
taką, jakiej nie dawalibyśmy na wzór nikomu, ani osobom związanym
z pisarstwem, ani w ogóle nikomu. Bardzo dbał o własne interesy, o
zaspokajanie swoich różnorakich potrzeb. Józef Mulawa myślał że
jest ponad wszystkim i okazało się, że srogo mylił się. Ktoś
nie wytrzymał i go....zamordował. Kto i dlaczego? Już na samym
początku śledztwa okazuje się, że powodów praktycznie miała
połowa uczestników zjazdu, a wizyty przed śmiercią złożyła mu
spora grupa odwiedzających. Kto więc stoi za tym czynem? Oprócz
policji, dochodzeniem zajmuje się jedna z pisarek. Jest to osoba
której pierwowzór w życiu ogromnie lubię i cenię. Tutaj autorka
troszeczkę ją wydaje mi się „ucharakteryzowała” ale jeżeli
ktoś pracuje jak ona jako neurochirurg, jest ogromnie skrupulatna i
umie bardzo szybko łączyć fakty. Czy uda jej się rozwiązać
zagadkę wcześniej niż policjantom? Czy osoby biorący udział w
panelu, mogą pochwalić się tym, że mają czyste sumienie?
Ogromnie podobał mi się sposób przedstawienia przez autorkę
bohaterów, stworzyła bardzo wyraziste postacie, do których na
pewno uważny czytelnik będzie dopasowywać osoby współcześnie
żyjące i tworzące lub związane ze światem wydawniczym. Tak
naprawdę to galeria osób o niezwykle silnych osobowościach, nawet
jeżeli się wydaje, że któraś z nich jest słaba i nie daje sobie
rady w życiu, jest to naprawdę swoisty kamuflaż. Autorka bardzo
skrupulatnie przedstawiła w swojej książce pewne zasady panujące
w wydawnictwach. Miejmy nadzieję, że połowa z nich była stworzona
tylko na potrzeby powieści, bo nie raz włos się jeży na głowie.
I to właśnie chyba spowodowało, że książka dosyć szybko
zdobyła medialne poparcie, choć spotkałam się z tym, że została
mocno zganiona za sposób opisu, za swego rodzaju agresywność.
Zupełnie nie odnoszę takiego wrażenia, książkę czyta się
naprawdę znakomicie, szybka fabuła, barwni bohaterowie, bardzo
wnikliwa pani detektyw i to, co ogromnie lubię w powieściach pani
Rudzkiej, to drugie dno. A jakie ? Czego dotyczy? Myślę, że
najlepiej doszukać się samemu. Ja ze swojej strony polecam ją,
jako bardzo dobrą lekturę, z bardzo dobrym wątkiem sensacyjnym.
Nie nudziłam się czytając ją ani przez moment, chwilami
otwierałam oczy ze zdumienia, śmiałam się, jak zaczęłam
czytać, to nie mogłam zrobić przerwy i ten fakt wydaje mi się
najlepszą rekomendacją. Zdecydowanie polecam
piątek, 23 marca 2018
Trupia Farma. Nowe śledztwa Bill Bass, Jon Jefferson
Bill Bass to amerykański antropolog
sądowy, najbardziej znany z badań nad osteologią oraz rozkładem
ludzkich zwłok. Jest on założycielem Ośrodka Antropologii Sądowej
Uniwersytetu Tennessee, zwanego Trupią Farmą. Jon Jefferson to
dziennikarz i filmowiec dokumentalista, współautor powieści
kryminalnych i książek zajmujących się tematyką badania ciał po
śmierci.
W tym tomie znajduje się aż 13
spraw, w których dzięki współczesnym badaniom i pracy zespołowej,
poznajemy historię popełnionych przestępstw. Autorzy podkreślają,
że praca zespołu sądowego obejmuje nie tylko różne specjalności
ale i dziesięciolecia badań, oraz coraz to nowsze wynalazki. Nie
przypuszczałam, że tak ważna może być praca entomologów, którzy
mogą określić jak długo owady żywiły się zwłokami. Brzmi to
okropnie ale jest ogromnie pomocne w badaniach. Bardzo ważne jest
również badania pleśni, temperatura i wilgotność powietrza.
Antropolog, gdy dostaje do oceny ciało lub szkielet musi ustalić
cztery kluczowe elementy: płeć, rasę, wzrost i wiek zmarłego.
Później następuje próba przyporządkowania ofiary do nazwiska z
listy sporządzonej przez policję, na podstawie informacji
uzyskanych od krewnych, sąsiadów i gapiów.
Muszę przyznać, że ogromne wrażenie
zrobiły na mnie metody pracy, ogromna systematyczność, dokładność
ludzi współpracujących z Trupią Farmą jak i samych jej
pracowników. Z biegiem przedstawionych wydarzeń, to co na początku
wydawało mi się ogromnie mroczne i trochę odrażające, stawało
się przejrzyste i logiczne. Pracując przy ludzkich kościach,
badacze traktują je również jako materiał, który może pomóc w
ogólnej identyfikacji ras czy płci. Często zdarza się jednak, że
denat miał rodziców różnej narodowości i z różnych
kontynentów, stanowi to wówczas dodatkową trudność. Nie ma
jednoznacznych wskaźników, które pozwalają na szybkie określenie
pochodzenia.
W tych czasach, można określić wiek
właściwie każdego odnalezionego szkieletu, pozwala to również na
duże wzbogacenie wiadomości historycznych dotyczących danego
okresu. Archeolodzy również często mają w swojej pracy do
czynienia z pewną identyfikacją odnalezionych szczątków osób. Z
kolei antropolog sądowy może pomóc policji, podając sposób w
jaki ktoś zginął; czy pchnięto go nożem, zastrzelono, uduszono,
czy też zabito w inny sposób , który pozostawił charakterystyczne
ślady na kościach.
„Trupia Farma. Nowe śledztwa” to
ogromnie interesująca lektura dla miłośników prozy np. Kathy
Reichs, serialu „Kości”, czy też wszystkich tych, co uwielbiają
prozę dokumentalną. Innych może odrobinę znużyć czy też nawet
trochę przerazić, oczywiście wszystko zależy od indywidualnego
podejścia. Przedstawiony w niej ogrom pracy na pewno wzbudza podziw
i szacunek. Zdecydowanie godna poleceni
wtorek, 23 stycznia 2018
Sandra Sitron Moon Journal
Każdy ma dni, kiedy czuje się
zdecydowanie lepiej i takie, w których od samego rana nic mu nie
wychodzi. Dlatego przy planowaniu ważnych zdarzeń, warto wesprzeć
się pewną pomocą naukową jaką są poradniki i swojego rodzaju
kalendarze jak „ Moon Journal”. Podzielony na sfery znaków
zodiaku, uświadamia, że astrologia nic nie traci na swojej
aktualności i jak to dawno temu władcy zawsze korzystali z jej
wiedzy, tak i my możemy dzięki niej wiele dowiedzieć się na swój
temat. Autorka oprócz zamieszczonych wiadomości na temat każdego
znaku, podsuwa również pewne wskazówki na ten rok. Ja jako Rak
najbardziej byłam zainteresowana wytycznymi dla urodzonych w czasie
jego panowania. Autorka sugeruje, że ogromnie ważna jest
obserwacja samego siebie, swoich zachowań w czasie np. pełni i dni
ją poprzedzających. Podane afirmacje na dany miesiąc mają pomóc
w budowaniu lepszego samopoczucia. Ciekawą częścią poradnika są
urodzinowe tablice wizualizacyjne. Mają na celu pomóc zdefiniować
cele na przyszły rok i budować afirmacje.
Nie wiedziałam, że pierwsze cztery
znaki zodiaku nazywane są osobistymi i pomagają zrozumieć samych
siebie. Niespodzianką było dla mnie, że Rak to znak kardynalny, a
jego energia bardzo pobudza do działania. Rola każdego ze znaków
to skupienie się na innych afirmacjach, celach, problemach. Bardzo
korzystne jest dla każdego z nas zrozumienie i poznanie cyklu
księżyca.
We wskazanych jego fazach kryją się
różne afirmacje ale również widoczny jest jego wpływ na nasze
samopoczucie. Autorka wspomina również o dużym znaczeniu ziół
dla naszego organizmu jak i odpowiednio dobranych kryształach, które
mogą wzmocnić nas swoją energią jak i otoczyć pewną ochronna
warstwą.
Warto sięgnąć po „Moon Journal”
i choć spróbować skupić się na sobie, na swoich potrzebach,
dążeniach. Jeśli nie wierzymy w pewne rolą astrologii w naszym
życiu, to zawsze warto odnaleźć kontak z naturą i dzięki temu
odzyskać wewnętrzną równowagę. Pięknie wydany, w fioletowych
barwach, które są jednocześnie kojące i wyciszające jak i
pobudzające do działania. Są to kolory, bardzo bliskie osobom,
które zajmują się własnym rozwojem i interesują psychologią.
Często zapominamy w codziennym pędzie jak ważna jest dla każdego
sfera duchowa i rozwój osobisty. Nasz brak czasu nie pozwala nam
często zrealizować planu dnia. Może warto porównać nasze cele
sprzed wielu lat z tymi obecnymi. Naprawdę po konfrontacji możemy
być niemiło zaskoczeni. Czas to zmienić.
Twój osobisty przewodnik, który pozwoli ci odnaleźć harmonię z naturą i wewnętrzną równowagę. Dzięki Moon Journal złapiesz swój rytm – zdrowia, miłości i kariery.
Oślepieni blaskiem ekranów smartfonów zapomnieliśmy o naturalnym rytmie życia, który wyznaczają cykle faz Księżyca i gwiazdy. Moon Journal pomoże ci do niego powrócić i właściwie nastawić twój zegar biologiczny.
Moon Journal powie ci, który wieczór będzie najlepszy na randkę, kiedy warto porozmawiać z szefem o podwyżce i kiedy… po prostu odpuścić. Nie tylko pokaże, jak działa zegar życia regulowany przez fazy Księżyca, ale i praktycznie doradzi, jak wykorzystać jego wskazania, aby odnaleźć szczęście i wejść na drogę osobistego rozwoju.
Subskrybuj:
Posty (Atom)











