piątek, 8 kwietnia 2016

Ballada o drobnym karciarzu - Lawrence Osborne

„To hazard,ale hazard ma to do siebie, że można przegrać lub wygrać. Ten kto gra, zawsze musi się liczyć z przegraną, lecz ten, kto nie gra, nie wygra nigdy.” - Waldemar Łysiak

 
     Ostatnio czytałam dużo książek, o których naprawdę mogę napisać, że były dobre. W każdej jakiś poruszany problem dotyczył mnie bezpośrednio a ich wielowymiarowość nie powodowała nudy i budziła zainteresowanie. Za każdym razem jednak jak brałam do ręki nową powieść, miałam nadzieję, że będzie ona tą wyjątkową, która zostanie już w mojej pamięci na zawsze, a we mnie wzbudzi podziw do autora. Lawrence Osborne to brytyjski pisarz dziennikarz i podróżnik, mieszkający obecnie w Bangkoku. Studiował języki nowożytne w Fitzwilliam College w Cambridge i na Uniwersytecie Harvarda. Jego wcześniejsza powieść „Przebaczenie” podobała mi się lecz czułam pewien niedosyt. Czegoś mi w niej brakowało, wydawała się niepełna treściowo. Dlatego z ogromną chęcią sięgnęłam po „Balladę o drobnym karciarzu” z nadzieją, że ona zrekompensuje mi ten pewien brak. Główny bohater, niegdyś szanowany człowiek, popęłnia przestępstwo i musi uciekać z kraju. Lord Doyle (tak nazywają go miejscowi) zatrzymuje się w Makau, wielkiej, przeludnionej kolonii, pełnej luksusowych hoteli jak i wielonarodowej rzeszy mieszkańców. Jego domem staje się największe w mieście kasyno, gdzie trwoni wszystko co ma na grę w bakarat. Powoli zatraca się w nocnym życiu- drinkach, zabawie, prostytutkach. Gdy jednak na swojej drodze spotyka ją – Dao Ming- chińską kurtyzanę, wszystko dla niego zaczyna mieć pewien aspekt nierealności, przytłumienia. Rozpoczną się dla niego dni, w których oprócz hazardu, pewnych nawyków, zabawy ujawnią się inne aspekty życia, przeżywania i codzienności. Autor kreśli postacie swoich bohaterów po mistrzowsku. Ogromnie prawdziwi, emanujący pewnymi tęsknotami, zwracają na siebie uwagę czytelnika, który skupiając się na nich, na ich przeżyciach, byciu, zwraca coraz mniejszą uwagę na swoistość prowadzonej fabuły. Piękny język powieści momentami hipnotyzuje, wprowadza w klimat kolorowego miejsca, lecz jakże pełnego złudzeń i straconych nadziei. Czułam się jakby autor, uchylił rąbka tajemnicy i pozwolił bezpośrednio uczestniczyć mi w życiu miasta i dał możliwość poczuć jego zarówno pewną mroczność jak i piękno przenikających kolorów.
     Autor w powieści nie stroni od trudnych tematów ; hazard, uzależnienie, brak jakiejkolwiek nadziei, chroniczne kłamstwa, to podstawowe elementy fabuły. Tak samo dywaguje nad ludzka naturą, głównie skupiając się na jej ciemnych stronach. Wszechobecna wina, brak żalu za popełnione przestępstwa, niemożność odczuwania głębszych emocji. Uczucia ulegają pewnym modyfikacjom niepozwalającym na głębsze odczuwanie. Jedynie smutek widoczny o każdej porze dnia jak pośredni główny bohater, uzupełnia ciąg zdarzeń. Ogromną zaletą tej książki, pomimo jej nietypowej monotonii jest pewna duchowość, którą czytelnik momentalnie wyłapuje, która jest czymś, co stanowi barierę pomiędzy stanami euforii głównego bohatera a jego ciężką depresją. Czy jest on w stanie zrozumieć swoje uczucie do Dao Ming, czy jest w stanie wyrwać się ze swojego snu i naprawdę go poczuć ? Czy młoda kobieta istnieje naprawdę, czy też jest wytworem jego chorej już wyobraźni ? Co dzieje się faktycznie, a co jest tylko pewnym wyobrażeniem?
    Powieść ta po prostu mnie zachwyciła. Nie spodziewałam się, że historia karciarza, hazardzisty dostarczy mi tak dużej palety emocji, w której co prawda dominował smutek, lecz jakże wielowymiarowy. Bo przecież i on może być twórczy i wskazywać pewien kierunek, którym podążamy. Zdecydowanie polecam spróbować  i takiej drogi.



.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz